Kiedy zobaczyłam mojego kuzyna Adama w moich oczach pojawiły mi się gwiazdy ,jakby ktoś rąbną mnie wielkim młotem.Dwa lata temu Adam przyjechał do nas z okularami na nosie ,piegami na twarzy w ogóle wyglądał jak kujon. Dzisiaj zobaczyłam nowego i ulepszonego Adama. Jego krótkie blond włosy idealnie kontrastowały z jego błękitnymi oczami.
-Cześć ciociu Megan-powiedziałam uśmiechnięta przytulając ją -Cześć Adam ,co tam?
On jedynie się uśmiechnął.-Dobra może ja zaniosę wasze walizki do pokojów.-powiedziałam łapiąc rączki walizek i targając je po schodach.
-Megan witaj-powiedziała mama-proszę wejdżcie .Adam ale ty wydoroślałeś ,dwa lata temu chłopiec , a teraz męzczyzna.
Uśmiechął się szeroko.
-Zrobić wam kawę,hęrbatę?-spytał tata idąc do kuchni.
-Ja poproszę kawę , a ty Adam?-spytała ciocia.
-Nie , ja dziękuję -powiedział Adam.
Wszyscy zaczeli rozmawiać :"Jak tam podróż ?", " były korki?"Tylko ja i Adam siedzieliśmy cicho.Nagle spojrzałam na mnie ciocia Megan.
-Sophie może byscie się przeszli po mieście , co?
Spojrzeliśmy na siebie.
-Jasne -odpowiedziałam.
Wstałam razem z Adamem z kanapy podeszliśmy do drzwi , nałożyliśmy kurtki i wyszliśmy.
-To co?Jak tam u ciebie ?Dużo się zmieniłeś.
-Tak wiem że zmieniłem wygląd , nie pasowały już mi te noszenie okularów.
Już się nie odezwałam szłam i szłam z wzrokiem wbitym w ziemię , nagle usłyszałam szum fal .Zorientowałam się że znależliśmy się na plaży.Dalej idąc z wzrokiem wbitym w ziemię usłyszałam śmiech małej dziewczynki.Zaciekawiona podniosłam wzrok i zobaczyłam Chrisa bawiącego się z dziewczynką.Podeszliśmy do niego.
-Cześć Chris ,co ty wyprawiasz?-spytałam
-O siemka .Emm... zajmuję się Mayą .
Usmiechnełam się radośnie.
Chris przeniósł wzrok ze mnie na Adama.
-O, poznaj Adama mojego kuzyna.-wyjaśniłam.
-Siema -powiedział Chris podając mu ręke.
-Cześć ,miło poznać -powiedział ściskając mu dłoń.
-Em... my może już pójdziemy bo Maya zaczyna się niecierpliwić -powiedziałam patrząc na Mayę siedziącą na piasku z założonymi rękami.
Parsknął śmiechem.
-No to narazie.
Po chwili znikneliśmy w gęstwinach lasu ,nikt z nas się nie odzywał .
Kiedy szliśmy tak po krawężniku usłyszałam wołanie.
-Sophie!-wołał Jake biegnąc do mnie.
Byłam uradowana że znalazł mnie.
Podbiegł do nas.
-Jake co tu robisz?-spytałam zaciekawiona jego odpowiedzią.
-Wyszłem z Samem do spożywczaka.-wyjaśnił
-Aha.
Jego wzrok padł na Adama.
Zaczeły mu drżeć ręce .Po chwili zaczął cały drżeć.Nie wiedziałam co się dzieje .
Poznałam po minie Adama że jest przestraszony.
------------------------------------------------------
Wiem że trochę słaby rozdział ale postaram sie o lepsze. Serdecznie zapraszam do komentowania.
cóż, jesli pozwolisz droga Darahiti, trochę cię skrytykuję. Fabuła być może jest ciekawa (jeszcze nie jestem pewna, przeczytałam zbyt mało) ale Twój sposób pisania nie jest wciągający. Zbyt mało opisów sytuacji, uczuć, miejsc. Pozwolisz że zacytuję Cię: " na polanie rosły kwiaty tulipany, stokrotki itp.". Na Twoim miejscu bym to rozwinęła. Napisała jakie dokładnie były to kwiaty, jakiego koloru, czym tam pachniało i tym podobne. Mam nadzieję że ten komentarz nie uraża Cię w żaden sposób.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam