czwartek, 14 czerwca 2012

2.Nowe znajomości


-Wracamy właśnie do domu ale zajdziemy jeszcze do Jane i Mary-odpowiedział na moje pytanie Jake.
Uśmiechnełam się pod nosem.
-Może chciałabyś pójść z nami ?-zaproponował Chris.
-A mogę?-spytałam Jake’a
Na chwile zapadła cisza ,ale przerwał ją już znudzony Sam.
-Oczywiście że możesz, chodzimy już -powiedział Sam
Popatrzyłam na Jake.
-No chodżmy już .-powiedział Jake
Obróciłam się i poszłam za nimi.
Jake otulił mnie swym ramieniem, nie przeszkadzało mi to .
Przez całą drogę nikt się nie odzywał ,było tylko słychać nasze kroki.
Wreszcie kiedy dotarliśmy na miejsce zobaczyłam średni domek zbudowany z drewna.
-Soph chodz-powiedział do mnie z daleka Jake.
Stawiałam noge na pierwszym,drugi,trzecim i czwartym schodku.
Stanełam w drzwiach opierając się ramę .
Wszyscy już siedzieli przy małym stoliku.Ciekawe jak sieściu  facetów zmieściło się w tak małym stoliku?
Tylko dwie kobiety stały i gotowały.
Nagle jedna z nich obróciła się rozejrzała się po pokoju ale jej wzrok stanął na mnie .
-A kogoż tu mamy?-spytała 
-Przecież to słynna Sophie White ,a kto ?-powiedział Mike.
Widać że tu już o mnie rozmawiano.
-Hm... To o tobie codziennie ględzi Jake-powiedziała druga kobieta patrząc na mnie.
Zrobiłam się cała czerwona kiedy usłyszałam tą ciekawą informację.
Dwie kobiety podeszły do mnie .
-Cześć jestem Jane , dziewczyna Mike.A to jest Mary ,dziewczyna Erica -powiedziała kobieta pokazując na drugą.
-Miło poznać.-powiedziałam z uśmiechem.
-A więc jesteś dziewczyną Jake?-spytał Sam.
Zawstydzona słowami "dziewczyną Jake"nie mogłam nawet odpowiedzieć.
-Jesteśmy tylko przyjaciółmi-wyjaśnił Jake
-Sophie a ile się znacie?-zapytał podekscytowany Chris.
-Z trzy miesiące.-odpowiedziałam. 
Znowu padła cisza.Wszyscy zamyśleni ,ale czym ??
Nagle wszyscy zaczeli jeść kanapki przygotowane przez Jane i Mary.
-Zostawcie trochę dla innych -powiedział Mary i trzepneła Josepha po głowie drewnianą łyżką.-Sophie poczęstuj się .
-Dzięki-powiedziałam i podeszłam do stolika.
Wziełam jedną kanapkę i zaczełam ją jeść.
Nagle w moich spodniach coś zaczeło wibrować .Telefon.
-Hallo-powiedziałam do telefonu.
-Soph wracaj do domu ,Zaraz przyjedzie ciotka Megan i kuzyn Adam.-powiedział Steve-mój brat.
-Okej , już idę -powiedziałam naciskając przycisk który kończył rozmowę .
-Dziękuj za waszą gościnność ,ale ja musze lecieć do domu -powiedziałam .-Może innym razem?
-Jasne-powiedziała Mary.
-Soph odprowadzę cię .-powiedział Jake opiekuńczo.
-Nie,nie trzeba-powiedziałam wychodząc-To narazie.
-Paaa! -krzykneli
Biegłam ile sił w nogach żeby zdążyć przed ciocią i przemądrzałym kuzynem.
Kiedy wreszcie dotarłam do domu moi rodzice pytali się gdzie byłam , jakby ich to w ogóle obchodziło.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Przyszłam w sama porę .
Mama poszła otworzyć drzwi .Kiedy je otworzyła staneła w nich moja ciocia Megan i jej syn Adam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz