czwartek, 14 czerwca 2012

4.Rozmowa z przyjaciółmi


Jake odetchnął.
-Jake wszystko w porządku ?-spytałam patrząc oczami pełnymi niepokoju.
Podniósł wzrok z chodnika na mnie.
-Tak ,wszystko w porządku.-odpowiedział zmartwionym głosem.
-Jake chodż już !-krzyknął z oddali Sam.
-Już idę !-krzyknął do Sama .-Muszę już lecieć .Pa
-Pa.
Kiedy on pobiegł do Sama mną coś wstrząsneło  ,okazało się że to Adam trzęsie mną mówiąc: Obudż się .
Kiedy wróciłam do domu pędem pobiegłam do swojego pokoju .
Stanełam tyłem do łózka i padłam od razu z hukiem na miękką błękitną pościel. Myślałam dlaczego Jake tak się zachowywał przy Adamie. Po chwili myślenia wstałam z łóżka i poszłam do mojej własnej łazienki. Umylam się dokładnie ,rozczesałam moje czerwone włosy ,wlazłam pod kołdrę  i zasnełam. Rano obudziło mnie pukanie do drzwi. To mama dobijała się do mnie bo zamknełam wczoraj drzwi na klucz. Leniwie wstałam ,podeszłam do drzwi , przekręciłam kluć i otworzyłam mamie drzwi. Potem znowu wpełzałam pod moją ciepłą kołdrę.
-Sophie , ty jeszcze śpisz?-spytała zdziwiona mama .-Ty się lepiej ubieraj , bo spożnisz sie do szkoły.
Na to zdanie jak piorun wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki żeby się "odświeżyć"

Wyszłam z łazienki 10 minut po tym jak mama mnie bezczelnie obudziła , ale dalej tam stałam przyglądając mi się .Nie wiedziałam o co chodzi .Wygoniłam mame z pokoju i ubrałam się .Następnie zeszłam na sniadanie .Steve i Adam wżerali kanapki w całości jakby sie bardzo śpieszyli .Spojrzałam  na zegarek na mojej ręce.
-Przecież jest dopiero za trzydzieści pięć ósma.-powiedziałam kierując wzrok na Steve.
-Wiem .
Przewróciłam oczami.
Po zjedzeniu mojej porcji kanapek założyłam na plecy plecak i wyszłam z domu do szkoły . Jak zawsze w szkole nudno .Na lanczu usiadłam z moją paczką i zaczełam dyskusje od zdania 
-Cześć.Co tam?
-Cześć Sophie.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem Peter.-Widziałem cię wczoraj z twoim nowym chłopakiem na mieście.
-O czym ty mówisz, nie mam żadnego chłopaka.-powiedziałam zdziwiona.
-A ten blondyn to kto to wczoraj był?-spytała Jennifer .
-To mój kuzyn.-wytłumaczyłam  drwiącym głosem.
-Ahaaa.-powiedziała cała paczka.
Nagle zauważyłam że do stołówki wchodzi Jake.
Nawet mnie nie zauważył przechodząc koło mnie.
Westchnęłam.
Siedziałam w bezruchu myśląc nad wczorajszym spotkaniem. Te trzęsące się ręce.
Nagle ktoś pomachał mi przed oczami.
-Sophie a ty co o tym myślisz?-spytała Kim.
-Myślę o czym ?-spytałam 
-Ojj Sophie .Dobra nic-powiedziała zażenowana Kim.
Było mi głupio że nie usłyszałam jej pytania.
Na przerwie między biologią a matmą Jake podszedł do mnie i spytał się czy nie chciałabym przyjść na 17 urodziny Mike. Pomyślałam trochę nad tym i zgodziłam się.
-A kiedy ?-spytałam 
- 4 czerwca ,czyli za tydzień o 19.00-odpowiedział Jake.
-Dobra to wpadnę .Pa -powiedziałam i poszłam.
On stał tam jak kolek wbity w ziemię .
Po szkole miałam jechać z mamą na zakupy ,ale odpuściłam sobie tę przyjemność .Mam przecież jutro klasówkę z chemii i muszę ją zaliczyć! Zaczęłam  się uczyć na moim jakże miękkim łóżku .Mam dobrze mówiła żeby nie zostawiać tego na ostatnią chwile. Po jakiś 30 minutach zeszłam na dół do kuchni żeby coś zjeść bo od lanczu nic nie jadłam. W salonie na kanapie przed telewizorem siedzieli tato, Steve i Adam , a mama z ciocią Megan pojechały na zakupy . Tylko ja byłam jedyną dziewczyną w tym domu .
-Co oglądacie -spytałam podchodząc do kanapy.
-Mecz Włochy Rosja.-odpowiedział Adam.
- Aha. Miłego oglądania .Tylko proszę nie krzyczcie jak ktoś zdobędzie gola ,dobrze?-spytałam ze smutną miną .

-No dobrze , postaramy się -odpowiedział tato gapiąc się na telewizor.
Wzięłam jabłko do ręki i poszłam do swojego pokoju .Włączyłam komputer i szukałam informacji na temat balu w naszej szkole. Kiedy skończyłam  ,znowu wzięłam sie za nauke .I tak zleciały mi cztery godziny .Kiedy się ocknęłam ze świata chemii zauważyłam że za oknem jest już ciemno.  Zerknęłam na zegarek.20.56 .Długo sie uczyłam. Mama już nawet przyjechała .
Zeszłam na dół  i pobiegłam od razu w stronę pilota , ale nie udało mi sie go przechwycić ,zrobił to Adam i usiadł na kanapie ,ja koło niego z założonymi rękami .Adam zobaczył moją zdenerwowaną mine i oddał mi pilota ja podziękowałam i włączyłam mój serial "Wszystko tylko nie to !" on przewrócił oczami i ułożył się do snu. To nawet lepiej .Tak oglądałam i oglądałam. Kiedy serial się skończył Adam już spał ,a ja delikatnie wstałam z kanapy żeby go nie obudzić i poszłam do swojego pokoju . Zamknęłam drzwi i jak torpeda pobiegłam do łazienki .Umyłam się pod prysznicem , rozczesałam moje brązowe kołtuny i zrobiłam sobie peeling .Kiedy wyszłam owinięta ręcznikiem zobaczyła mojego brata Steva  ,siedzącego na moim komputerze.
-Stev co ty tu do cholery robisz ?!
-No przepraszam ale ja nie mam komputera , a że chciałem wejść to weszłem na twój .Widzę że się myłaś ,nie krępuj sie możesz sie przebrać .-powiedział śmiejąc sie
-Głupku ! idz się lecz !-krzyknęłam na niego i walnęłam go poduszką ,on nawet nie drgnął.
Westchnęłam i poszłam jeszcze raz do łazienki się przebrać .Kiedy wyszłam z niej już ubrana Steva nie było. To dobrze.
Wlazłam pod kołdrę  i zasnęłam .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz